Od pojawienia się w kawiarni Kise, Yuki i
jej dwóch braci, minęło 15 minut,a po Momoi, Hikari i Akirze nie było śladu.
- Yhhhh, nadal ich nie ma... - Przerwała
ciszę znudzona Yuki bawiąc się serwetkami.
- Spokooojnie, to są baby. Bez obrazy,
ale wiadomo że będą się szykować godzinami na głupie spotkanie. - Aomine
usprawiedliwił szybko swoje słowa, widząc poirytowane spojrzenie Inaby i wysoko
podniesioną brew Lizzy, z której aż emanowała wrogość.
- Daiki ma rację. Dajmy im jeszcze
chwilę. Jak coś, to będziemy po prostu do nich dzwonić.... - Odezwał się Akashi
odrywając wzrok od menu. W tym momencie do lokalu weszła Satsuki Momoi, która
dostrzegając swoich przyjaciół, podbiegła do stolika i zawiesiła ramiona na
szyi zaskoczonego Kuroko.
-Tetsu-kun! - Zawołała melodyjnie
różowowłosa.
-Momoi-san....d-dusisz.. - Powiedział
ledwo słyszalnie Kuroko, próbujący uwolnić się z uścisku dziewczyny.
- Te, stalker, uspokój się troche. Ile ty
masz lat, żeby sie tak zachowywać. - Mruknęła zgryźliwie Yuki, na co druga
zerknęła na nią z niedowierzaniem.
-Yuki-chan to ty? Nie poznałam cię wcale....Wyglądasz jak śmierć! - Fuknęła Momoi. Wszyscy spojrzeli na czarnowłosą wiedząc, że zaraz zrobi się gorąco.
-Te, Barbie! Siadaj na dupsku i nie przesadzaj! -Lizzy podniosła własne siedzenie z wściekłości pokazując dziewczynie wolne miejsce.
-A ty co, adwokat? - Zapytała Satsuki gniewnie.
- Owszem landryno, do tego jestem jej
przyjaciółką, więc się przymknij bo wylecisz z sali za nieodpowiednie
zachowanie. - Warknęła zjadliwie ruda i klapnęła na siedzeniu. - Ciśnienie mi
podnosi..... jeść. - Mruknęła niezadowolona sięgając po menu ignorując nagle
całe otoczenie.
-Te Satsuki, ogarnij się. Yuki to też i
moja przyjaciółka, więc byłbym wdzięczny, gdybyś się tak w stosunku do niej nie
zachowywała. - Odezwał się Aomine.
- No dobra Dai-chan. Wygrałeś. -
Powiedziała różowowłosa do chłopaka pokazując mu język, po czym zajęła swoje
miejsce. Daiki siedział koło Kise, więc gdy usiadł skorzystał z okazji by
powiedzieć mu coś na ucho zawieszając mu przy tym rękę na szyję. Yuki nie udało
się usłyszeć co mu powiedział, a reszta obecnych patrzyła na nich ze znakiem
zapytania wypisanym na twarzach.
- Następnym razem ty stań w jej obronie blondi. - Powiedział cicho śmiejąc się za chwilę i klepiąc chłopaka przyjaźnie po ramieniu, na co ten zarumienił się soczyście. Nikt na szczęście nie zauważył tego, gdyż do kawiarni wleciała zdyszana Akira i usiadła przy Lizzy. Dziewczyna była ubrana bardzo swobodnie, bo w sportowe spodnie i czarną koszulkę z logiem Sabatona.
- Następnym razem ty stań w jej obronie blondi. - Powiedział cicho śmiejąc się za chwilę i klepiąc chłopaka przyjaźnie po ramieniu, na co ten zarumienił się soczyście. Nikt na szczęście nie zauważył tego, gdyż do kawiarni wleciała zdyszana Akira i usiadła przy Lizzy. Dziewczyna była ubrana bardzo swobodnie, bo w sportowe spodnie i czarną koszulkę z logiem Sabatona.
-Akira chan! Czemu biegłaś? - Zapytała
zdziwiona Yuki siedząca po drugiej stronie Lizzy.
- A to w ramach treningu. Straciłam
poczucie czasu i dla tego się spóźniłam. Przepraszam i cześć wszystkim. -
Powiedziała zmachana. Wszyscy przytaknęli zgodnie, że nie ona jedyna, więc jest
ok. Białowłosa poczuła jednak, że coś jest nie tak. - A co od was taka mroczna
aura wylatuje? Zwłaszcza z rudzielca. -
Zapytała czochrając przy tym Lizzy po włosach.
-Bo ten różowy pustak przyczepił się do
Yuki cholera wie o co. - Powiedziała wściekła na samo wspomnienie sytuacji z
przed chwili zielonooka. Kilka osób powstrzymało śmiech, a Akira zwróciła wzrok
ku Momoi.
- Nie wolno wyzywać koleżanek. A ty, nie
powinnaś krytykować ludzi ze względu na ich wygląd. A jak przy tym już
jesteśmy, to uważam że Yuki wygląda świetnie i pasuje jej ta zmiana. -
Uśmiechnęła się do przyjaciółki i też poczochrała ją po włosach. Satsuki zarumieniła
się i spuściła głowę zawstydzona.
-Mnie nie obchodzi jej wizerunek. Ważne,
że Yuki to Yuki. - Powiedziała pojawiając się znikąd Hikari.
-Waaaaaaaaah! Od kiedy ty tu stoisz!? -
Yuki podskoczyła na miejscu przestraszona.
-Od nie dawna, ale udało mi się kawałek
waszej rozmowy usłyszeć... - Powiedziałą z lekkim uśmiechem blondynka.
-Właśnie w tym momencie stałaś się
żeńskim Kuroko. - Zaśmiała się czarnowłosa, a gdy wspomniany zerknął na
wszystkich zdziwiony nie wiedząc o co chodzi, cała reszta również wybuchnęła
śmiechem.
-Hikari zrobiłaś te badania? - Zapytał
milczący dotąd Akashi.
-Właśnie, niezłego stracha nam
napędziłaś. - Powiedział Kuroko.
-No no! Mów czy wszystko ok! - Wychylił
się nieco przed siebię Kise.
- Wyniki są te same co w Ameryce. Czyli wszystko
w normie. Płytkowość, cukier i krzepliwość krwi. Ciśnienie też mi mierzyli i
wszystko jest w porządku. - Wymieniła dziewczyna, a po krótkiej pauzie dodała -
Tata jak się dowiedział, że coś takiego miało znowu miejsce, to zabronił mi
grać w zawodach.
-Ale jak to!? - Zapytała zszokowana Yuki,
którą od razu zaczęła uspokajać Lizzy. Akira siedziała oparta tylko o siedzisko
i nic nie powiedziała, mimo że miała wiele na ten temat do powiedzenia.
-Nie sądze, żeby Hikari skończyła z
grą w koszykówkę. - Wtrącił z uśmiechem
Akashi.
- Prawda. Nie przesadzajcie. Nawet jeśli
ojciec dał mi zakaz, to chyba nie myślicie że mu ulegne. Będę dalej grać. -
Blondynka, jak nigdy, była pewna siebie i słów, które wypowiadała. Nawet
wiecznie obojętny Murasakibara uśmiechnął się do dziewczyny.
- Dobra! Skoro wszyscy już są, to może
zamówmy coś wreszcie. - stwierdziła Yuki. Reszta przytaknęła zerkając do
menu. - Hai haaaai minna~! Zbieram
zamówienia! - Krzyknęła radośnie czarnowłosa wstając z miejsca.
- W takim razie poproszę Shake'a
waniliowego jeśli można. - Odezwał się jako pierwszy Kuroko.
-Ja tak samo. - Wtrąciła Hikari
-Ja tak samo. - Wtrąciła Hikari
- A ja chce czekoladowego! - Odezwał się
Kise uśmiechając się do Yuki.
- Ja chce po kawałku każdego ciasta,
które tu mają. - Powiedział Murasakibara takim tonem, jakby zamawiał herbate.
Nie obyło się bez śmiechu kolegów.
- Szarlotkę z lodami i kawę. - Powiedział
Aomine.
-Kawę. To wszystko, dziękuję. - Dodał
Akashi, gdy Yuki czekała na coś jeszcze z jego zamówienia.
-
Ja Shake'a truskawkowego YAHOO! - Krzyknęła radośnie Momoi, a Yuki nie
mogąc się powstrzymać zapisała "landryna dla landryny - kanibalizm".
Dziewczyna rozbawiona pokazała kartkę Kise i Lizzy, na co oboje parsknęli
śmiechem, a między wdechem a śmiechem starali się powiedzieć, że mimo wszystko to nie jest ani miłe ani
śmieszne.
- My chcemy lody czekoladowe! - Krzykneli
bracia Yuki jak zawsze zgodnie.
- A my będziemy fajniejszeeee i z Lizzy
poprosimy puchary lodowe! - Powiedziała uradowana Akira, gdyż Lizzy ciągle nie
mogła opanować śmiechu razem z blondynem.
- Herbatę. - Powiedział Midorima, gdy
nadeszła jego kolej. Yuki stwierdziła, że to wszycy i poszła z mega zamówieniem
do pani za ladą, która przyglądała im się z uśmiechem. Yuki po chwili wróciła.
- Dobra, mamy numerek. Tylko ktoś ze mną
pójdzie po te tace, bo sporo tego wyjdzie.
-Nie ma problemu. Mężczyzn się pośle! -
Zaśmiała się Lizzy trącając lekko ramie Midorimy chcąc, żeby chłopak się trochę
rozchmurzył.
- hmmm, a co powiecie na kolejny meczyk w
sobote? Taki mini sparing. Co wy na to? - Rzuciła wesoło Yuki.
- Jestem jak najbardziej za. - Powiedział
równie entuzjastycznie Kise, a za nim cała reszta przytaknęła ochoczo. Po
chwili żeńskie pokolenie cudów zauważyło znajome twarze chłopaków, którzy
właśnie weszli do kawiarni. NIe były to osoby miło wspominane. Często dokuczali
dziewczynom w podstawówce zanim jeszcze zaczęły grać. Yamazaki Kenichi I Namida Asaki. Yuki nie
poznali, zaś Lizzy, Hikari i Akire owszem.
-Numer 103 - Krzyknął kasjer. Yuki
poderwała się z miejsca mówiąc, że to ich zamówienie. Lizzy stwierdziła, że ona
po nie pójdzie. Hikari poszła jej z pomocą. Zastały na blacie 4 tace. Obie
wzięły po dwie. W drodze do stolika jeden z chłopaków podstawił blondynce nogę.
- No proszę proszę kogo my tu mamy. Dawno
się nie widzieliśmy fajtłapo. - Odezwał się Kenichi.
-Witaj Hikari. - Zaśmiał się Asaki.
Dziewczyna zachybotała się od podstawionej nogi i gdyby nie zwinny Akashi całe zamówienie wylądowałoby na podłodze, jednak ucierpiał tylko Shake waniliowy Kuroko i koszula czerwonowłosego.
-Witaj Hikari. - Zaśmiał się Asaki.
Dziewczyna zachybotała się od podstawionej nogi i gdyby nie zwinny Akashi całe zamówienie wylądowałoby na podłodze, jednak ucierpiał tylko Shake waniliowy Kuroko i koszula czerwonowłosego.
-O rany Akashi-san.....ja...tak bardzo
przepraszam... - Hikari trzęsła się z nerwów ze łzami w oczach. Chłopak przejął
tace stawiając ją na blacie i podniósł roztrzęsioną dziewczynę do pionu gładząc
uspokajająco po ramionach.
- Nie przejmuj sie tym wcale. -
Uśmiechnął sie do niej z wymuszoną radością. W rzeczywistości telepało nim ze
złości.
-Kretynie patrz co żeś narobił! - Yuki
pełna furii znalazła się za oprawcami.-Yo. Minęło troche czasu miernoty. -
powiedziała sarkastycznie klepiąc chłopaków po ramionach.
- A my sie znamy? - Asaki zmierzył
dziewczyne pogardliwym spojrzeniem.
-Inaba Yuki. Mówi ci to coś tępa dzido? -
Sarknęła czarnowłosa.
- Inaba? O nie, mamy przejebane. - Yamazaki
udawał przerażenie.
-O nie, co my teraz zrobimy? - Asaki
dołączył do teatrzyku. Yuki nie skomentowała zachowania chłopaków stojąc dalej
w tej samej pozie co wcześniej. Akira zaczęła podnosić się z miejsca
powstrzymywana przez Kise i Kuroko.
- Nie myślcie, że Yuki to wasze jedyne
zmartwienie. Doprowadziliście dziewczynę do płaczu, a na wasze nieszczęście to
jedna z moich przyjaciół. Przez was również moja koszula jest do niczego. -
Akashi zaciskał i rozuźniał pięści.
-A-Akashi-san mam w torbie T-shirt
sportowy na wypadek jakby była okazja
pograć w kosza. Możesz ją wziąć. - Hikari powiedziała przez łzy. Po tych
słowach chłopak posadził dziewczynę przy stoliku i poczekał na bluzkę. Był to
czarny, sporawy tshirt z białym napisem "Samotny król i głupia
czarownica". Czerwonowłosy zdębiał, ale uśmiechnął się szybko prosząc
Murasakibarę o przyniesienie jego bluzy z samochodu. Jednach chłopak się nie ruszył.
- Aka-chin, zróbmy z nimi porządek. -
Mruknął znudzony chłopak. Akira poderwała się
i nim Kagami z Aomine zdążył zareagować. Przywaliła jednemu z nich w
twarz. I nie bawiła sie w plaskacze. Chłopak dostał z pięści.
- Jesteś normalna?! - Kolega pochylił się nad Asakim, który trzymał się kurczowo za nos.
- Nie, nie jestem. - Mruknęła rozmasowując kłykcie i zdmuchując białe włosy z nosa. - Nie pozwole znęcać się nad moją rodziną. - Warknęła. W tym momencie zainterweniował właściciel i wywalił obu chłopaków. Akashi poszedł się tłumaczyć, a midorima wyręczył Atsushiego i przyniósł bluzę dla kolegi. Wszyscy w wisielczych humorach usiedli do zamówienia. Każdy ratował to spotkanie jak mógł, robiąc z Akiry bohatera i nabijając się z jej wyczynu.
- Jesteś normalna?! - Kolega pochylił się nad Asakim, który trzymał się kurczowo za nos.
- Nie, nie jestem. - Mruknęła rozmasowując kłykcie i zdmuchując białe włosy z nosa. - Nie pozwole znęcać się nad moją rodziną. - Warknęła. W tym momencie zainterweniował właściciel i wywalił obu chłopaków. Akashi poszedł się tłumaczyć, a midorima wyręczył Atsushiego i przyniósł bluzę dla kolegi. Wszyscy w wisielczych humorach usiedli do zamówienia. Każdy ratował to spotkanie jak mógł, robiąc z Akiry bohatera i nabijając się z jej wyczynu.

Bardzo fajne opowiadanie. Czekam na nexta.
OdpowiedzUsuńCóż opowiadania są bardzo nie regularnie i 5 ty rozdział ma poprawki więc kiedy będzien ie wiem ale ciesze się że ktoś czyta <3
Usuń