środa, 22 kwietnia 2015

Pierwszy dzień w szkole

Nastał poranek. Hikari nadal pobolewała głowa, ale poza tym czuła się dobrze. Wysłała Sms'a do Yuki i Lizzy, że u niej wszystko gra, po czym powłóczyła się do łazienki szykować  do szkoły. 0 7:40 wybiegła z domu. Nie mogła pozwolić sobie na spóźnienie już pierwszego dnia. Widząc bramę Seirin i tłumy uczniów zwolniła i zerknęła na zegarek. 10 minut do rozpoczęcia zajęć. Idealnie się wyrobiła, więc szybkim marszem udała się do sekretariatu, po kartkę z rozkładem zajęć i przydziałem jako nowa uczennica Seirin. Hikari nie lubiła takich stresujących sytuacji jak ta. Była w nowej szkole, nikogo tu nie znała i czuła sie obco, lecz gdy zobaczyła znajome twarze w klasie, od rau poprawił jej się humor i odetchnęła z ulgą posyłając lekki uśmiech Kagamiemu i Kuroko, którzy odpowiedzieli jej tym samym radosnym gestem. Zaraz zaczynała się pierwsza lekcja, a dziewczyna trzęsła się jak galareta ze stresu, gdyż wiedziała że nauczyciel wywoła ją zaraz na środek klasy, aby się przedstawiła. Nie była najlepsza w kontaktach z innymi, przez co Lizzy i Yuki próbowały pomóc przyjaciółce przed wyjazdem do stanów, niestety z marnym skutkiem. Niespodziewanie Kagami poklepał blondynkę po ramieniu.
- Będzie dobrze. Nie masz się czego bać. Jakby co to patrz w naszą stronę i próbuj sobie wyobrazić, że to nam się przedstawiasz. - pocieszył ją czerwonowłosy.
- Skoro tak mówisz...postaram się. - odpowiedziała lekko drżącym głosem Hikari.
- Pewnie, że tak. Więc zepnij pośladki, wciągnij brzuch, pierś do przodu i jedziesz. - Zaśmiał się Kagami, puszczając dziewczynie oczko, upewniając ją, że to był tylko żart.
- Zgadzam się z Kagamim. Nie martw się. - Uśmiechnął się Kuroko, jak zwykle pojawiając się z znikąd strasząc dziewczynę. Do klasy weszła nauczycielka prowadząca pierwszą lekcje. Oczywiście po chwili wywołała przerażoną fioletowooką na środek sali.
- Moi drodzy, to jest nowa uczennica, Hikari. Będzie od dzisiaj uczęszczać do naszej klasy....no kochanie, przedstaw się, śmiało. - Zachęciła ją nauczycielka.
-J-jestem Ayakashi Hikari Maria. Bardzo miło mi was poznać. - Powiedziała drżącym głosem kłaniając się lekko. Dzięki radzie Taigi, w którego wpatrywała się na zmianę z Tetsu, nie było bardzo słychać jak była wystraszona i zestresowana.
- Bardzo miło nam cię poznać. - Odpowiedzieli chórem, na co blondynka odetchnęła cicho, po czym uśmiechnęła się promiennie.
- Gdzie by cie posadzić....o, ławka przed Kuroko-kun jest wolna. Możesz ją zająć. - nauczycielka wskazała wspomniane miejsce, które dziewczyna pospiesznie zajęła i odwróciła się do Błękitnowłosego z zakłopotanym uśmiechem.
- Dziękuje za pomoc. - Powiedziała chcąc pokazać, jak bardzo docenia ich starania.
- Nie masz się czym przejmować. Jesteśmy teraz przyjaciółmi i w razie problemów zawsze możesz  przyjść do mnie albo do Kagamiego. - Odpowiedział uśmiechnięty Kuroko. Wspomniany czerwonowłosy przypatrywał im się z ławki w środkowym rzędzie i puścił oczko do tej dwójki, kiedy tylko na niego spojrzeli, na co Hikari spiekła raka i pomachała do niego przyjaźnie.
Reszta dziewczyn z pokolenia miały równie dobry dzień w szkole. Lizzy i Midorima sprawdzali wyniki egzaminu semestralnego. Ruda była bystra, inteligentna i nawet lubiła się uczyć. Poza miłością do koszykówki i graniem z dziewczynami, kochała jeszcze jedną rzecz. A mianowicie dręczenie Midorimy tym, że jest od niego wyżej w rankingu 100 najlepszych uczniów, co niezmiernie irytowało zielonowłosego. Tak naprawdę dobrze się dogadywali, a takie dogryzanie sobie nawzajem było tylko kolejną zaczepką i pretestem do sprzeczek, które oboje prowokowali na każdym kroku.
- I co, Shin-chan? ZNOWU mam lepszy wynik od ciebie. - Lizzy uśmiechnęła się triumfalnie i poklepała Midorimę po ramieniu.
-Zamknij się i nie nazywaj mnie tak. To, że miałaś farta, nie znaczy, że jesteś mądrzejsza. - Powiedział zirytowany poprawiając okulary. Dziewczyna jednak nie odpuściła mu do końca dnia i dręczyła go wynikami.
Yuki i Aomine również stali właśnie przed listą najlepszych uczniów swojej szkoły. Dziewczyna jednak nie zwracała uwagi na miejsce na liście, bo istniała szansa, że sie jednak nie załapała, bo coś mogło jej pójść źle.
- Wooow...85% z angielskiego, 80 z japońskiego, 90 z historii Japonii  i reszta nie spada poniżej 80%, co daje ci 10 miejsce. - Zagwizdał Aomine jeżdżąc palcem po poszczególnych przedmiotach. - A myślałem, że nie przekroczysz progu 30%, a tu takie zasoczenie. - Dogryzł dziewczynie z uśmiechem Daiki.
-Tak se wmawiaj Aomine kołku-kun. Patrz, czy ty sie tutaj zmieściłeś ze swoimi marnymi wynikami! A co do mnie, to tak się składa, że nie interesuje mnie miejsce w setce, tylko sam fakt, że zaliczyłam wszystko z dobrym wynikiem. Nie powiem, dumna jestem z tego miejsca, ale to tylko dodatek do mojego szczęścia, a jak zaczniesz coś insynuować to ci knebel założe. - Warknęła Inaba trącając towarzysza łokciem w żebra niezmiernie z siebie zadowolona.
- Ał, ale ja sie drocze z tobą mała, a ty mi z łokcia dajesz. - Mruknął Aomine.
-Mała!? No właśnie widze jak sie droczysz! - Zerknęła na Daikiego niemal obnażając zęby, na co chłopak pokazał jej język i szturchnął lekko ramieniem.
- Właśnie...zaraz przyjdzie Satsuki i zacznie biadolić nad wynikami jak zwykle. Jak ja tego nie cierpie... - Załamał się granatowowłosy na samą myśl o swojej przyjaciółce z gimnazjum.
- To chyba jedyna rzecz, w której się zgadzamy....poza koszykówką.... - Przytaknęła Yuki.
-Właśnie, powiesz mi czemu masz okulary? - Chłopak nagle przypomniał sobie, o co chciał zapytać koleżankę przez ponad pół dnia.
- Teraz zauważyłeś? Byłam kilka dni temu u okulisty, bo zaczęłam gorzej widzieć.
- Mamy żeńskiego Midorime w ekipie coo?
-Oooj, jeszcze słowo i zorganizuje dla ciebie knebel, kołku-kun. Nie będzie drugiego Midorimy, bo odbieram po szkole soczewki kontaktowe i w związku z tym troszkę odświeżę image. Zmiana fryzury i takie tam. - Tłumaczyła lekko zawstydzona Yuki. Aomine zaśmiał się przyjaźnie i miał już wtrącić coś uszczypliwego, ale przeszkodziła mu w tym różowowłosa przyjaciółka chłopaka - Satsuki Momoi.
- Dai-chan, Yuki-chan Ohayo~~ - Przywitała ich radośnie.
- Yo. - Odparli jednocześnie.
- Yuki-chan, czym ty wypychasz te staniki, że masz większy biust ode mnie? - Zasmuciła się Momoi stając koło niebieskowłosej porównując rozmiary wspomnianych gabarytów. Yuki odczekała, aż Aomine przestanie płakać ze śmiechu, biorąc dwa wdechy na uspokojenie.
- Satsuki-chan~~~~~....SHINE~~. Jeszcze jeden taki tekst, to zaknebluje cie tak jak tego tu, o niebieskofiołkowego błazna zwijającego sie obok. - Powiedziała słodkim głosikiem, nie przestając uśmiechać sie uroczo.
-Heee, are? Ale co ja ci zrobiłem. Ja po prostu nie wytrzymałem widząc twoją minę. Dobra, różowa purchawka sprawdza wyniki i sie zmywamy! - Powiedział Aomine ciągle chichocząc pod nosem.
- Dai-chan HIDOI! - Różowo włosa uderzyła lekko chłopaka w ramie, ale posłusznie podeszła do tabeli. Nagle dołączyła do nich białowłosa przyjaciółka Yuki, Lizzy i Hikari, a zarazem kolejna z drużyny damskiego pokolenia cudów - Akira Ichiro. Białe, krótkie włoski okalające ładną twarz i złote oczy przyćmiewały nie dużą bliznę na prawym policzku dziewczyny, która nie zwracała na to uwagi.
- Yo wiara, jak leci? Kto będzie miał zajęcia wakacyjne, co? - Powiedziała uśmiechając sie złotooka.
- Ohayo, Akira-chan! Jak narazie się nie zanosi na coś takiego. Chciałabyś może wpaść na spotkanie do kawiarni? będą chłopaki z pokolenia cudów i nasza drużyna, co ty na tooo? - Zachęcała ją Yuki wtulona w bok dziewczyny.
- Się pytasz, pewne że wpadne! I tak nie mam nic lepszego do roboty. - Wyściskała przyjaciółkę mocno, po czym kazała sobie wysłać nazwę i lokalizację kawiarnii mailem i odeszła równie szybko, co się pojawiła.
Po szkole, w kawiarni, o umówionej porze czekali już Akashi, Murasakibara, Lizzy i Midorima jedząc jakieś smakołyki i narzekając na nieobecność reszty.
Yuki szła na spotkanie przebrana w nowe ciuchy i w nowej fryzurze. W oddali zauważyła znajomą blond czzupryne. Był to oczywiście Kise, który siedział dziwnie smutny na ławce z lekko spuszczoną głową.
- Oiiii, Kise-kun! - Krzyknęła dziewczyna lekko zarumieniona, kiedy do niego podeszła.
- Znamy sie? - Chłopak niepewnie zapytał, mimo że głos dziewczyny wydawał mu się bardzo znajomy.
- Oi, oi kora! Nie poznajesz mnie? Nie mów, że zmiana koloru włosów i soczewki zrobiły ze mnie innego człowieka. - Yuki pokiwała zrezygnowana głową z doskonale wyczuwalnym cynizmem w głosie, ale w głębi duszy było jej trochę smutno, że jej nie poznał.
- Zaraz zaraz, ten cyniczny ton ma tylko jedna osoba... - Chłopak przyjrzał się dziewczynie znowu. -YUKI-CHAN?! - Krzyknął po chwili uświadamiając sobie, kto właśnie koło niego stoi.
- Brawo! 100 punktów dla Gryfindoru! - Odpowiedziała dziewczyna z przesadzonym entuzjazmem.
- Ale no nie obrażaj się od razu. W życiu bym nie powiedział, że to ty. Świetnie ci te ciuchy pasują. A w nowym kolorze włosów ci ślicznie! Zmiana na plusy! - Kise nie mógł powstrzymać szerokiego uśmiechu goszczącego na jego twarzy.
- S-serio ci się podoba? Wiesz....nie chciałam wyglądać jakoś tak...wiesz...jak na pogrzeb jakiś. - Zawstydziła się jego żywą reakcją. Dziewczyna karciła się w myślach i przestrzegała przed zakochaniem się w tym chłopaku, bo przecież w playboyach nie gustowała. 
Dziewczyna miała teraz czarne włosy spięte w wysoki kucyk, o wiele krótszą grzywkę, jasne jeansy z dziurami na kolanach i w okolicach ud, czarną bluzę i paznokcie pomalowane na krwistą czerwień, co dawało porządny efekt "wow". Największym zaskoczeniem były soczewki, które zabarwiły jej oczy na zielono.
- Pewnie, że tak. To skoro już się spotkaliśmy, to pójdziemy razem na to spotkanie, co? - Zapytał ze słodką miną Kise. Dziewczyna usłyszała w swojej głowie tylko głośnie "STRIKE" i mruknęła coś, co miało oznaczać zgodę. Idąc w kierunku kawiarnii Kise śmiał się i bawił czarnymi włosami Yuki, niedowierzając, że przeszłą tak diametralną zmianę, ale musiał przyznać, że naprawdę mu się to podobało.
- Kise-kun, mam pytanie...Coś się stało prawda? Siedziałeś tam jak zbity pies i nie wmówisz mi, że wszystko jest w porządku. - Dodała szybko widząc jak chciał jej za szybko odpowiedzieć.
- No dobra, niech ci będzie. Rozmyślałem o pewnej osobie, której nienawidzę. Spotkałem go wczoraj i wróciły wspomnienia, które chciałem wyrzucić z pamięci. - Odwrócił głowę zawstydzony.
-Kto ci tak zalazł za skórę? Znaczy....jak nie chcesz, to nie musisz mówić. - Zaciekawiła się Yuki. Nie chciała zmuszać do czegoś blondyna.
- Powiem ci powiem. Lubie z tobą rozmawiać, więc spokojnie.
- Zamieniam się więc w słuch. - Zażartowała Yuki. Blondyn wziął głęboki wdech i westchnął cicho odchrząkując.
- Nie wiem czy wiesz, ale nie byłem od początku w składze "Teiko". Był inny regularny zawodnik przede mną. Naprawdę dobry i utalentowany. Nazywa się Haizaki Shougo. Po tym jak znalazłem się już w drużynie wyzwałem go na pojedynek, ale byłem zbyt pewny siebie i przegrałem. Okazało się, że jeszcze odbił mi dziewczynę. - Zrobił pauzę zerkając na dziewczynę sprawdzając czy słucha i się nie zgubiła w temacie. Widząc uwagę na twarzy Yuki, odwrócił zawstydzony głowę. Po chwili ciszy wznowił opowieść. - Nienawidziłem go, ale pokonanie go na "Winter Cup" zadośćuczyniła mi za tamten incydent i wszystko wróciło do normy. Ale wczoraj spotkałem go znowu i chyba znowu chce mi wbić szpile. - Opuścił głowę zrezygnowany.
- A to dupek! Z resztą, tamta laska nagle sie zakochała w Haizakim?! - Zapytała oburzona Yuki.
- Cóż, mnie o to nie pytaj. - Powiedział chłopak ze smutnym uśmiechem. - Może myślała, że potrafię tylko dobrze wyglądać i być modelem i nic więcej?
- Kuso, to że pracujesz w modelingu, nie oznacza, że jesteś we wszystkim najlepszy, a to, jak się ta laska pokazała jaką jest płycizną intelektualną. Nigdy bym sie tak nie zachowała! - Oburzona dziewczyna zarumieniła się zatykając usta ręką. Brzmiało to niemal jak wyznanie miłosne! Yuki miała tylko nadzieje, że chłopak tego opacznie nie zrozumie. Nie musiała się martwić. Kise chyba nie zwrócił uwagi na tą uwagę.
-Masz w 100% rację! Owszem, jesteś jej przeciwieństwem i za to cie lubię. - Zaśmiał się chłopak będąc już w lepszym humorze, bo pogłaskał dziewczynę po głowie, na co się zarumieniła. Będąc niedaleko od znajomej kawiarni, Yuki zauważyła dwie, białe, znajome czupryny starszych braci.
- Yukiiii słońce ty nasze! - Krzyknął Zero.
-Siemasz siostra! - Uśmiechnął się szeroko Hero. i razem ze swoim bliźniakiem, jednocześnie podbiegli uściskać czarnowłosą.
- Co ty tutaj robisz z tym gościem, hee?
- No właśnie! Mów, słuchamy. - Dociekali obaj. Dziewczyna oblała się soczystym rumieńcem i spojrzała z pod byka na swoich braci.
- Hero-nii, Zero-nii nie macie co robić? Dla waszej informacji to jest Kise Ryota - Wskazała ręką na blondyna, który stał zagubiony, nie wiedząc co sie właśnie dzieje. Yuki  nie pozwoliła blondynowi samemu się przedstawić i niczego dodać, gdyż zaczęła dalej się tłumaczyć. - Idziemy na spotkanie z chłopakami z pokolenia cudów, Lizzy, Hikari i Akirą.
- Oh, przecież wiesz, że uwielbiamy cie zawstydzać! Wcale nie musiałaś się tłumaczyć. - Uśmiechnął się chytrze Zero.
- O! A możemy iść z wami?! Nie mamy teraz co robić.....proszę...proszę, proszę, proszę, PROSZĘ! - Hero z błagalną miną uwiesił się na młodszej siostrze.
- No Yukiś, chcemy trochę z tobą spędzić czasu! Nie daj się prosić! - Zero dołączył się do brata. Czarnowłosa zaśmiała się krótko i zerknęła na towarzysza.
- Co ty na to Kise-kun? Myślisz, że się nie obrażą jak ich przyprowadzimy? - Zaśmiała się dziewczyna targając lekko włosy rodzeństwu.
- Wydaje mi się, że nie będą mieli nic przeciwko poznaniu twoich braci. Z resztą, na pewno z chęcią powypytują ich o jakieś szczegóły dotyczące ciebie. - Parsknął rozbawiony Kise. Chłopaki podskoczyli radośnie, przybili sobie piątkę i znowu uwiesili się na siostrze. Ryota obserwując ich, stwierdził że rodzeństwo Inaba są ze sobą zżyci.
- Fajnie, że się ze sobą tak dobrze dogadujecie. Aż miło popatrzeć. - Uśmiechnął się blondyn.
-Jesteśmy jakimś szczególnie dziwnym przypadkiem. Tak samo jak Hikari z Ryunosuke i Torayasu. To ten sam szablon zachowań.....no, trochę inny, ale wygląda to podobnie. - Wytłumaczył Zero stając normalnie.
- Prawda, prawda. Właśnie, Nee-chan! Świetna zmiana w wyglądzie! - Skomentował jeden z braci. Obszedł Yuki dwa razy uważnie ją obserwując.
- Nasza młodsza siostrzyczka staję się dorosła, ale pamiętaj, że i tak masz szlaban na facetów do 20 kochanie - Wtrącił Zero klepiąc dziewczynę po ramieniu, na co dziewczyna parsknęła zaskoczona.
- No wiecie co? - Mruknęła pod nosem. Nie tracąc więcej czasu, ruszyli do kawiarni. Okazało się, że poza nimi brakowało tylko Momoi, Akiry i Hikari.
- NO W KOŃCU! Ile można?! - Yuki usłyszała podirytowany głos Lizzy, gdy tylko podeszli do stolika. Dziewczyna piorunowała wzrokiem blondyna. - Fajnie, wszyscy faceci są, tylko dziewczyny się wyszykować nie mogą poza mną! - Warknęła ruda biorąc spory łyk swojego soku.
- Przepraszam, zagadaliśmy się.  - Yuki usprawiedliwiła się z uśmiechem, na co Lizzy wytrzeszczyła oczy zaskoczona.
- YUKI?! - Dziewczyna aż wstała rozpoznając naglę swoją przyjaciółkę.
- Ej no, serio ty też?! Aż tak bardzo się zmieniłam? I co to za reakcja Lizz-nee! - Czarnowłosa parsknęła śmiechem.
- Problem w tym, że wyglądasz odjazdowo skubańcu ty! - Stwierdził zaskoczony Aomine co Lizzy i reszta potwierdzili z aprobatą. Zielonooka dostrzegła stojące z tyłu dwie postacie i zapiszczała radośnie rzucając się na braci Yuki z radością.
- HERO-NIICHAN! ZERO-NIICHAN! - Ludzie w lokalu odwracali głowy zainteresowani zamieszaniem.
- Cześć słodka! Urosło ci się? - Odpowiedzieli chórkiem chłopcy, za co dostali po łbach. Yuki przedstawiła swoich braci, którzy zostali całkiem miło przyjęci. Poza nie zainteresowanym czymkolwiek poza słodyczami Murasakibarą i pogrążonym w lekturze Midorimą.
- To czekamy jeszcze na trójkę spóźnialskich i możemy zaczynać! - Zakomunikowała radośnie Yuki.
CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz