Mecz rozpoczął się dosyć agresywnie. Yuki
wybiła piłkę na swoją połowę o wiele szybciej, niż Kise. Nieprawdopodobne.
Dziewczyny grały na równi z pokoleniem cudów i to jeszcze w uszczuplonym
składzie. Trzy dziewczyny z wyglądu nawet nie przypominające graczy koszykówki.
Chłopaki nie doceniali ich, co dziewczyny z radością wykorzystały. Przeciwna
drużyna nie zdawała sobie sprawy z sekretu przyjaciółek. Otóż one też należały
do pokolenia cudów. Lizzy jest nie do zatrzymania podczas dwutaktu, który
opanowała do perfekcji tak jak rzuty za dwa punkty. Yuki posiada zone i bardzo
rozwinięte jastrzębie oko. Hikari również posługuje się zone i okiem imperatora,
ale sama o tym nie wie. Mecz trwał w najlepsze. Było 15:14 dla chłopaków, więc
dziewczyny potrzebowały 2 punktów do wygrania pierwszej kwarty. Budzik w
telefonie Aomine obwieścił przerwę i koniec kwarty. Wszyscy zmęczeni i w
dobrych nastrojach usiedli na ławce.
-O ludzie, fajnie jest. - Zaśmiała się
Lizzy. Doskonale dogadywała się ze swoją drużyną na boisku co czyniło ich
niesamowicie zgranym zespołem - Chce ktoś coś do picia? - Zapytała ruda. Wszyscy
z
kiwnęli głowami i złożyli zamówienia. Niespodziewanie wysoki fioletowo włosy chłopak podźwignął się z ławki i stanął za dziewczyną.
kiwnęli głowami i złożyli zamówienia. Niespodziewanie wysoki fioletowo włosy chłopak podźwignął się z ławki i stanął za dziewczyną.
- Czekaj, pójdę z tobą. Co za utrapienie,
ale skończyły mi się słodycze. - Oświadczył Murasakibara. Lizzy patrzyła chwilę
na chłopaka, po czym oblała się rumieńcem. Nikt tego nie zauważył poza
spostrzegawczej Yuki, która uświadomiła sobie, że jej pani kapitan podkochuje
sie w obrońcy z Yousen. Blondyn zauważył, ze dziewczyna nad czymś intensywnie
myśli, więc poczochrał ją po włosach i pochylił się nad nią.
-Coś sie stało Yuki? - Zapytał ze
zmartwieniem. Niebiesko włosa oprzytomniała i pokiwała głową.
- Nic a nic. A co, martwisz się o mnie? -
Puściła chłopakowi zawadiacko oczko.
-Trochę. Wyglądałaś jakbyś była w innym
świecie. - Parsknął rozbawiony blondyn broniąc się.
- Dobrze, dobrze panie model. – Zaśmiała się
widząc oburzoną minę Kise. - Po prostu troszkę się zamyśliłam - Yuki pogłaskała
chłopaka po głowie, na co ten soczyście sie zarumienił. Dziwne. Taki playboy
jak on dostał rumieńców od czegoś takiego? Chłopak odwrócił się gwałtownie
mając nadzieje, że dziewczyna ani nikt inny tego nie widział . W międzyczasie
Midorima zauważył, że Lizzy i Murasakibara wracają. Dziewczyna trzymała napoje
w rękach i uśmiechała się szeroko rozmawiając o czymś z towarzyszem. Nagle
dziewczyna potknęła się o własne nogi i o mało nie wylądowała na ziemi, gdyby
fioletowo włosy nie złapał ją za kaptur bluzy.
- Uważaj jak chodzisz. Byłoby wielkim
utrapieniem musieć to sprzątać. - Mruknął Atsushi patrząc w jej zielone oczy.
Dziewczyna wpatrywała się chwilę w swojego wybawcę, by zaraz spuścić głowę
chowając twarz pod grzywką.
-Murasakibara-kun....m-możesz mnie już
puścić. - Rumieńce dziewczyny pogłębił się.
-A, jasne. Gomen. - Chłopak zreflekotwał się i
postawił rudą do pionu, po czym nerwowo zaczął
drapać się po fioletowych włosach.
Yuki obserwowała całe zdarzenie i
zachodziła w głowę, jak to możliwe, że osoba która była cyniczna i złośliwa na
co dzień zmienia się w słodką łamagę przy tym chłopaku. Chcąc uratować
przyjaciółkę od tej niezręcznej ciszy podbiegła do niej i odebrała swoje picie.
Reszta zrobiła to samo udając, że wcale nie widzieli wcześniejszej sytuacji.
-To co, wracamy do gry? – Niebiesko włosa
zaczęła bawić się piłką.
- Się głupio pytasz. Dawajcie mięczaki
drugą kwartę! - Parsknęła rudowłosa wbiegając na boisko.
-Wróciła. - Parsknęła zadowolona Yuki pod
nosem. - Ale czerwona jesteś. To przez mecz? - Dodała już głośniej uśmiechając
się zjadliwie.
-Thssss - Skwitowała pani kapitan
odwracając głowę zawstydzona.
Gdy tylko Daiki nastawił minutnik w
telefonie rozpoczęli kolejną kwartę. Nadal było 15:14 dla chłopaków. Po kilku
minutach Yuki weszła w zone i rozegrała jeden na jeden z Aomine. Oboje się
uśmiechali i nie dawali za wygraną, lecz na próżno. Dziewczyny zdobyły dwa
punkty za czysty rzut. Wygrywały jednym punktem. Nie cieszyły się długo
prowadzeniem, bo do gry weszli Midorima z Murasakibarą. Fioletowo włosy wybił
piłkę Hikari i podał do zielonowłosego kompana, który rzucił z połowy boiska
trafiając perfekcyjnie do kosza. dziewczyny potrzebowały kolejnych dwóch
punktów, ale do zremisowania. Rudowłosa dziewczyna zaczęła kozłować omijając
blondyna, gdy nagle ktoś wytrącił jej piłkę z rąk i bez problemu zrobił wsad,
tym samym dając dziewczynom zremisować z męskim pokoleniem cudów. Lizzy
odwróciła się wściekła do czerwono włosego, wysokiego chłopaka radośnie
bawiącego się piłką.
- Spóźniłeś się Kagami-kun.- Kuroko jak
zwykle pojawił się z nikąd.
- Uruse. Ciesz się że przyszedłem i nie
pojawiaj się tak znienacka bo ludzi straszysz. -Poczochrał kolegę po włosach
wcale nie wyglądając na złego, czy zirytowanego zachowaniem Tetsu. Ten szybko
odtrącił jego rękę patrząc z pretensją na przyjaciela.
-Przepraszam, przepraszam. - Uniósł ręce
w geście kapitulacji.
- A to co za jedne? – Czerwono włosy
zerknął na resztę znajomych zatrzymując wzrok na dziewczynach.
- Ciaosuu! Inaba Yuki jestem! Miło mi. -
Powiedziała niebiesko włosa i przywitała się z nim.
-A-Ayakashi Hikari Maria....miło mi.-
Blondynka nieśmiało się ukłoniła, co kompletnie nie pasowało do jej czerwonych
od wysiłku policzków i sportowych ciuchów. Hikari była nieśmiała jeśli chodzi o
kontakty z rówieśnikami, lecz gdy grała zmieniała się diametralnie. Telefon
rozbrzmiał w kieszeni granatowo włosego. Koniec 2 kwarty, która dzięki
kagamiemu zakończyła się remisem. Lizzy spoglądała na przybysza z pode łba, ale
w końcu podeszła do niego i podała mu rękę.
-Yoshizaki Elizabeth Saori, ale mów mi
Lizzy. Jestem kapitanem damskiego pokolenia cudów. - Powiedziała z obojętnością
w głosie.
- Kapitan? Damskiego pokolenia cudów? -
Kagami stał w szoku jak reszta. Co ona właśnie powiedziała? Yuki widząc reakcje
grupy trzasnęła się lekko ręką w czoło.
- Bo wy nie wiecie! - Zaśmiała się
niebiesko włosa.
- Kilka lat temu byłyśmy uznane za
żeńskie pokolenie cudów. - Wtrąciła Hikari.
- Dokładnie. Jak ogłoszono was szóstką z
pokolenia cudów, jakieś pół roku później dostałyśmy tytuł damskiego. Są z nami w drużynie jeszcze Crevan Tachi i Akira ale je poznacie później ponieważ każda z nich miała jakieś plany by powitać Hikari wybrały inny dzień była również Otsune Goto lecz niestety zginęła w wypadku samochodowym...-
Zasępiła się niebiesko włosa a przyjaciółki zwiesiły smutno głowę.
- I tak została nas również szóstka razem . Później
rozdzieliłyśmy się po zakończeniu gimnazjum. Teraz jest połowa 2 klasy
średniej...Jak to było dawno... Cóż, ja
trafiam do Shutoku i teraz jestem w klasie z tym o, lamusem. - Zakończyła
ruda pokazując język Midorimie, który przeszył ją morderczym spojrzeniem.
-Ja od podstawówki chciałam iść do Too i jestem
teraz w klasie z Aomine. - Uśmiechnęła się Yuki.
- Ja po gimnazjum wyprowadziłam się....w
czasie trwania pierwszej klasy szkoły średniej, a teraz wróciłam i będę się
uczyć w Seirin. - Hikari nieśmiało przyłączyła się do dyskusji, bawiąc się
swoimi długimi włosami. Zapadła dziwaczna cisza, przez co dziewczyna się nieco
spłoszyła i schowała za przyjaciółkami. - N-no co?
- A nic, nic! Po prostu ja chodzę tam z
Kuroko. Miło będzie mieć kogoś znajomego
w pobliżu. - Uśmiechnął się przyjaźnie Kagami, a w jego ślady poszła cała
reszta. Hikari uśmiechnęła się leciutko i wyszła zza przyjaciółek. Bała się, że
jak pójdzie do nowej szkoły, nie będzie nikogo znała, co skarze ją na
samotność, ale nie będzie całkiem sama, po tym co powiedział Taiga. Dziewczyny
wymieniły porozumiewawcze uśmiechy i uwiesiły się na Ayakashi.
-No to Kagami-kun, zaopiekujesz się naszą
siostrzyczką? - Zapytała zadziornie yuki. Kagami zmieszał się lekko, ale
przytaknął z uśmiechem. - Liczę na ciebie przyjacielu. - Dodała chichocząc.
- Ja tak samo. A jak się nie postarasz, to ze mną
będziesz miał do czynienia. - Parsknęła Lizzy puszczając chłopakowi oczko i
uśmiechnęła się przyjaźnie. Chłopcy z pokolenia cudów podczas trzeciej kwarty
nie mogli uwierzyć, że dziewczyny
dostały ten sam tytuł co oni. Nie przeszkadzało im to w polubieniu ich. Tak po
prostu. Za ciekawe osobowości i miłość do koszykówki. Nawet sam Akashi, który
niegdyś był obojętny na wszystko, lecz po przegranej z Kagamim zmienił się
odrobinę i również poczuł lekką sympatię do tej trójki. Po tym jak Kagami dołączył do żeńskiego zespołu, w celu wyrównania szans, 3 i 4 kwarta rozgrywała się błyskawicznie. Nikt się nie oszczędzał, Kise starał się kopiować ruchy Yuki, co mało mu wychodziło. Punkty zdobywali praktycznie na zmianę, co sprawiało, że szala zwycięstwa wahała się bez przerwy. Gdy dziewczyną brakowało 3 punktów, do akcji wkroczyła Hikari. Nadal była w trybie zone, a do tego użyła nieświadomie oka imperatora. Zdobyła tym sposobem na czysto dwa punkty, co oznaczało remis. Wszyscy zadowoleni zaczęli gratulować sobie dobrej gry. Gdy tylko blondynka chciała podać rękę Zielonowłosemu, zachwiała się i padła nieprzytomna na ziemię. Cała ekipa wpadła w panikę, rzucając się
dziewczynie na ratunek. Przez użycie
jednocześnie oka i zone dziewczyna szybko traciła siłę i najzwyczajniej mdlała
ze zmęczenia. W USA nie raz się jej to zdarzało. Jedynie Akashi myślał trzeźwo.
- Kagami, weź Hikari na ręce i zanieś ją do mojego samochodu. Jedziemy do szpitala. Pozbierali szybko swoje rzeczy i dziewczyny
wsiadły do samochodu z Akashim za kierownicą. Gdy byli już w połowie
drogi, fioletowo oka ocknęła się.
-Obudziła się nasza śpiąca królewna. -
Mruknęła Yuki głaszcząc przyjaciółkę opiekuńczo po włosach.
- Auć....moja głowa....gdzie ja jestem? -
Zapytała zdziwiona dziewczyna. Yuki wyjaśniła szczegółowo co się wydarzyło.
Blondynka machnęła lekceważąco ręką. - Miałam tak za każdym razem w USA i
budziłam się w szpitalu.
-Po KAŻDYM meczu mdlałaś? - Zapytał zdziwiony
Akashi.
-Właśnie tam jedziemy. - Wtrąciła Lizzy.
- Nie trzeba, już mi lepiej. Zawieźcie
mnie, proszę do domu. - Poprosiła Hikari.
- Jesteś pewna? Może powinni ci zrobić jakieś
badania? - Nalegał kapitan pokolenia cudów.
- Tak spokojnie.. Jutro pójdę zrobić
badania. Przepraszam że was martwiłam....i....przepraszam za kłopot. -
Dziewczyna podała swój adres, by po chwili usiąść normalnie między
przyjaciółkami.
- Nie szkodzi mała. Wiesz, mieszkam nie
daleko od ciebie. - Powiedział chłopak z lekkim uśmiechem. Po pewnym czasie
byli na miejscu. Pożegnali się i obiecali spotkać po szkole. Zawrócił na
boisko, alby odebrać kumpli i przy okazji odwieźć dziewczyny do domów.
- Właśnie Akashi-kun – Niebiesko włosa
oparła się o fotel kierowcy.
- hm? - Zerknął w lusterko aby nawiązać
jako taki kontakt wzrokowy.
-Może ty i chłopaki również wpadniecie?
Spotykamy się w kawiarni niedaleko boiska. Całkiem miło byłoby się lepiej
poznać. - Zaproponowała Yuki.
- Całkiem dobry pomysł. Nie tylko ja
polubiłem waszą trójkę, więc z pewnością sie zgodzą. - Odparł chłopak.
-My też was polubiłyśmy! - Yuki i Lizzy
odpowiedziały w tym samym momencie, po czym cała trójka zaczęła się śmiać.
Lizzy podała czerwono włosemu karteczkę z adresem kawiarenki. Kiedy Obie
dziewczyny wysiadły, wciąż miały uśmiechy na ustach. Tak, ten dzień zaliczał
się do mega udanych.
C.D.N

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz