Był gorący, letni dzień. Hikari wysiadła
właśnie z samolotu i była niesamowicie szczęśliwa z powrotu do Tokio. Nie mogła
się doczekać spotkania ze swoimi przyjaciółkami: Lizzy i Yuki, bo dziewczyna
mieszkała przez kilka lat w USA. Miały się spotkać jutro, koło południa, więc
Hikari mogła spokojnie odpocząć i się rozpakować po długiej podróży. Blondynka
mimo iż była w stałym kontakcie z dziewczynami, zdążyła się za nimi stęsknić.
Tak samo jak za ojczyzną. Kochała Japonię i Tokio, więc nie była zadowolona, że
ostatnie miesiące musiała mieszkać w stanach. Jedyną rzeczą, która jej
przywracała radość to koszykówka. Jeszcze w Tokio nauczyła się grać i pokochała
ten sport. Jej styl był niesamowity i była w tym naprawdę dobra. Nie potrafiła
myśleć o niczym innym, a jak widziała jakąś rozgrywkę, od razu była gotowa
dołączyć. Gwiazdy lśniły na ciemnym niebie, czemu przyglądała się Hikari, która
nie mogła zasnąć. Była zbyt podekscytowana jutrzejszym spotkaniem. Dziewczyny
zaplanowały przyjacielski mecz na cześć powrotu przyjaciółki do domu. Na samą
myśl o koszykówce krew w nich wrzała. Kochały ten sport jak nikt inny.
Przynajmniej tak im się zdawało.
Było słonecznie, co wprawiało w lepszy humor
trzy dziewczyny śpieszące się na spotkanie. Pierwsza na spotkanie przyszła
Yuki. Niebieskie włosy były spięte schludnie z tyłu głowy, brązowe oczy
świeciły radośnie, a sportowy, swobodny stój był i praktyczny i ładnie
wyglądał. Z oddali usłyszała lekko zdyszany głos.
-Yuki-chaaaaan! - W jej stronę biegła
dziewczyna o blond włosach i oczach w odcieniu jasnego fioletu.
-Hikari-chaaaaaan! - Brązowooka z
radością podbiegła do niej i ją przytuliła. Chwilę później w ich stronę
podbiegła Rudowłosa dziewczyna o zielonych oczach. Czyli nie kto inny jak
Lizzy.
- Lizzy! - Rozległ się pisk koleżanek i
po chwili stały we 3 ściskając się mocno. Gdy się od siebie odsunęły, Yuki się
odezwała.
- To skoro się już przywitałyśmy, to
idziemy na spacer i pogadamy o dawnych czasach!
- Ja jestem za. Mam ochotę troszkę
powspominać. - Blondynka uśmiechnęła się.
- Pewnie że tak! A po drodze idziemy na
CIACHO! - Rudzielec podskoczył w miejscu rozbawiając przyjaciółki. Rozmawiały i
spacerowały dobre dwie godziny, do czasu, jak Yuki zauważyła boisko do
koszykówki, a na nim grupkę grających chłopaków. Jednego z nich poznała po
krótkich, granatowych włosach i ciemnej karnacji. Postanowiła podejść i
popatrzeć jak grają. Nie tylko niebiesko włosa kogoś rozpoznała. Lizzy
zauważyła wysokiego okularnika o zielonych włosach, który bez przerwy poprawiał
oprawki na swoim nosie. Tylko Hikari nie wiedziała o co chodzi. Dziewczyny co
prawda opowiadały jej o pokoleniu cudów, lecz nie miała okazji ich poznać.
Stały dobre 5 minut przy bramce wejściowej i obserwowały poczynania graczy. Granatowo
włosy zorientował się, że ktoś ich obserwuje. Zażądał przerwy i się rozejrzał,
by po chwili zauważyć "stalkerów".
- Yo Yuki. Co tutaj robisz? - Zapytał
zdziwiony chłopak.
- A co, Aomine-kun, to już nie wolno
popatrzeć jak grasz w kosza? - Powiedziała ironicznie Yuki.
-Nie, no, można... - Zdziwił się postawą
dziewczyny, przez co nie wiedział jak jej się odgryźć. W tej samej chwili Lizzy
podreptała do chłopaka w okularach i z całej siły klepnęła go w plecy w ramach przywitania.
Od tak męskie przywitanie.
-Shin-chan! Widzę, że jednak grasz z
Aomine! A zarzekałeś się, że nigdy więcej! - Zaśmiała się zielonooka.
-Nie nazywaj mnie tak! I to nie jest
twoja sprawa. - Warknął Midorima poprawiając okulary, które spadły przez siłę
ataku dziewczyny. - I przestań mnie bić, bo pożałujesz.
Hikari stała za niebiesko włosa i się
przyglądała. Przypomniała sobie, jak dziewczyny o nich opowiadały. Ten
zielonowłosy ważniak w okularach, to Midorima Shintaro. .Chłopak gadający z Yuki to Aomine Daiki.. Trzech chłopaków stało ciągle na boisku i przyglądali się całemu
przedstawieniu. Ten słodki blondasek to Kise Ryota. Pracuje w modelingu, bo fioletowo
oka nie raz widziała go w magazynach modowych. . Wysoki, fioletowo włosy, znudzony gostek to zapewne Murasakibara
Atsuchi . Nic dziwnego, skoro w ustach miał jakiegoś batonika, a na ławce, leżała torba,
z której wystawały jakieś papierki. Mimo wszystko był nie źle zbudowany. Hikari
spojrzała na ostatniego z przyglądających im się chłopaków z pokolenia cudów.
Pan kapitan Seijuro Akashi.
- Aomine-kun, może dziewczyny zagrały by
z nami mecz? - Odezwał się jakiś nieznany głos. Hikari odwróciła głowę w stronę
niebiesko włosego, na oko miłego chłopaka. A ten skąd się tutaj wziął?!
- Świetny pomysł Kuroko! Z chęcią
skopiemy wam tyłki panowie! - Zaśmiała się Lizzy i przybiła piątkę
niebieskookiemu.
- Prawda Tetsu, dobry pomysł. Trzeba
laskom utrzeć nosa. - Aomine zerknął z góry na Yuki, która przybrała wyzywającą
pozę.
-Zgoda, pobawię się troszeczkę z
Aomine-kun. - Uśmiechnęła się szyderczo posyłając wspomnianemu ten sam szyderczy
wzrok co on.
- To gramy 3 na 6 ? Ok, damy radę. -
Prychnęła z zadowoleniem zielonooka dziewczyna. Reszta też bez problemu
zaakceptowała ten pomysł. Lizzy zdjęła sportową bluzę i rzuciła na ławkę, co
zrobiła reszta dziewczyn i poszły na środek boiska.
- To zaczynamy. - Ruda dziewczyna, jako kapitan damskiej
drużyny wyrzuciła piłkę i zaczął się mecz.
CDN

W końcu mogę to skomentować. Cieszę się niezmiernie. :)
OdpowiedzUsuńPomysł ciekawy. Bardzo fajnie napisane i wyjaśnione okoliczności poznania się dziewczyn. Widać, ze jest was trzy, bo każda ma swój charakter i odmienne upodobania. Przedstawienie męskich postaci trochę dziwne, bo po co komu wiedzieć ile ważą i mają wzrostu? XD No chyba, że to coś ma do rzeczy, wtedy zwracam honor. Poprawność językowa ok, ortografów się nie dopatrzyłam ( a czytam to z 3 raz ;d ) Jest dobrze :D nawet bardzo :)
Pozderki :D