Nastał sobotni poranek. Akademik HoshinoStar przeznaczony dla uczniów z różnych szkół i uczelni budził się do życia razem z Lizzy, Yuki i Akirą, które tam mieszkają. Dwie pierwsze dziewczyny mieszkają razem, a białowłosa Ichiro sama, gdyż ciężko jej znaleźć współlokatora z różnych powodów. Słońce potrafiło sukcesywnie obudzić przyjaciółki. Zwlokły sie z łóżka i zabierając wszystko co potrzebne poszły w kierunku wspólnej łazienki.
-Bry. -Powiedziała, a raczej burknęła jak to zawsze z rana Akira.
- No powiedzmy. Pamiętajcie, żeby kostiumy założyć dzisiaj przed wyjściem. - Powiedziała ziewając Lizzy.
-Hai hai... ale najpierw umyjmy się, zjedzmy śniadanie i ogarnijmy się trochę. Na stacji widzimy się z chłopakami i landryną niedługo... - Powiedziała sennie Yuki -Lizzy, a powiedziałaś reszcie o strojach?
- Tak, tylko mam nadzieję, że nie będą w wielkim szoku jak to zobaczą. - Zaśmiała się pod nosem rudowłosa wychodząc z pod prysznica.
-Tsa...nie zdziwię się- Powiedziała czarnowłosa załamującym się głosem. - Hikari jest beznadziejnym kłamcą, ale zawsze dotrzymuje obietnic. - Dziewczyny przytaknęły zgodnie i rozeszły się po pokojach gdy tylko wykonały wszystkie poranne czynności. Po przebraniu się, spakowaniu i zjedzeniu czegoś w stołówce wyszły z internatu w stronę stacji, powiadamiając opiekuna, że wrócą późno. Kiedy dochodziły do miejsca spotkania, Akira z Yuki zauważył że były w grupie dwie osoby, których nie znały i brakowało Akashiego.
-Cześć wszystkim! - Powiedziały zgodnie przybyłe. Ruda dziewczyna z uśmiechem podeszła do czarnowłosego, trochę spiętego chłopaka. - Kazu-chan przyszedłeś! - Lizzy z radością przywitała się z kolegą.
- Oczywiście, skoro mnie prosiłaś to jestem. I dziękuje za zaproszenie. - Odpowiedział jej brunet.
- Lizz, kto to jest? - Złote oczy Akiry zlustrowały nieznajomego ostrożnie. Zielonooka zaśmiała się i poklepała kolegę po ramieniu.
- Pewnie. To Takao Kazunari. Chodzi ze mną i Shin-chanem do klasy. Takao-kun to są moje przyjaciółki Inaba Yuki i Ichiro Akira.
-Miło was poznać. Jak słyszałem od Shin-chana idziemy do jakiegoś nawiedzonego domu? Jestem tu by zobaczyć jak z krzykiem z stamtąd ucieka. - Zaśmiał się głośno chłopak. Midorime ściskało w środku ze złości.
-Hm. Nie boje się duchów, nie opowiadajcie bajek. - Warknął zielonooki poprawiając okulary.
-Oj nie złość się Midorima-kun. Poza tym ciesz się, bo im nas więcej tym lepsza zabawa. - Zagadnęła wesoło Yuki.
-Ekhem...jak wszyscy to wszyscy. Ja jestem Himuro Tatsuya i chodzę z Atsushim do tej samej klasy. - Odezwał się drugi chłopak błyszcząc uśmiechem. Brunet miał spory i wyrazisty pieprzyk pod prawym okiem. - Mam nadzieję, że nie będę wam przeszkadzał.
-No co ty gadasz! Miło mi cię poznać. Jestem Yoshizaki Elizabeth Sairi, ale i tak przyjaciele wołają na mnie "Lizzy", a poza tym znając Hikari znajdzie się i dla ciebie miejsce. Na pewno upiekła jakieś ciasto.
- Ciasto? - Zapytał nagle zainteresowany Murasakibara.
- Tak Atsushi-kun ciasta. Hikari uwielbia piec i założę się, że przywita nas nie jednym rodzajem. - Odpowiedziała Yuki, starając się nie roześmiać jak reszta grupy.
-Akashi-kun będzie na miejscu na nas czekał. W końcu mieszka niedaleko. - Odezwał się Kuroko. Po krótkiej wymianie zdań poszli w stronę metra, by dojechać na przedmieścia gdzie mieszkała blondynka. Przeszli kilka przystanków w stronę wzgórza. W połowie drogi spotkali czerwonowłosego kapitana.
-Siemasz Akashi. - Zagadnął Aomine.
-Cześć wszystkim. Szybko coś jesteście. Myślałem, że przywitamy sie na miejscu. Nawiasem - Dziewczyny, po co wam te torby urodzinowe? - Zpytał zaciekawiony Akashi.
- Prezenty dla Hikari i Tory. - Uśmiechnęła się Lizzy.
- To oni mają urodziny a my tak z pustymi rękami?! - Kise zaczął panikować z lekka.
- Nie gadaj głupot. Powiedziałybyśmy wam wtedy. To są spóźnione prezenty. Nie mieliśmy jak im tego wręczyć, bo pewnie zanim by doszło to do Stanów, zdążyliby by wrócić. - Powiedziała Akira. Chłopakom wyraźnie ulżyło. Nawet Midorima trochę wyluzował.
Razem dotarli do bramy. Całkiem... zwykłej
bramy.
-Myślałam, że wejście będzie mroczne, a tutaj szału nie ma. - Parsknęła zawiedziona białowłosa. Lizzy tylko przekręciła oczami i po wpisaniu kodu na domofonie, wpuściła resztę na posesję, gdy tylko drzwi się otworzyły z cichym kliknięciem. Momoi o coś zapytała rudą, ale ta ją totalnie zlała, przez co Akira zaszczyciła ją zdawkową odpowiedzią. Szli w kierunku dużej posiadłości, gdy zauważyli dwie osoby biegnące im na przeciw. Byli to kuzyni Hikari i Torayasu - Shinobu i Haruka.
-LIZZY-CHAN! YUKI-CHAN!- Krzyknęli zgodnie rzucając się im na szyję. Dziewczyny zaniosły się śmiechem i przywitały ich ciepło.
-Co u was słychać?! Opowiadajcie! I co was tak dużo, nie znamy ich chyba. Ne, Haruka?
- Masz rację Shinobu. Ale na pewno będziemy się z nimi świetnie bawić! - Powiedziała dziewczyna i poprowadziła grupkę do środka, gdzie przywitała ich gromadka 6 psów. Kagami momentalnie zbladł.
-ZABIERZCIE JE!!! - Krzyknął przerażony uciekając jak najdalej od futrzaków.
- Kagami dalej boisz się psów?! - Himuro zaniósł się śmiechem.
-Nie rozumiem, przecież są słodkie. - Uśmiechnął się Kuroko wypuszczając z podróżnika nr.2 i głaszcząc najbliższego psiaka.
- Żeby chłopak z aurą tygrysa panikował na widok psa... - Haruka parsknęła śmiechem nie mogąc się opanować. Torayasu uratował honor czerwonowłosego wyganiając psy na zewnątrz.
- Ale pokoje...znaczy duży dom macie. Podobno sporo was tutaj. - Powiedział Aomine rozglądając sie dyskretnie.
-Owszem, ale pozostali jeszcze nie wrócili z wyjazdu. Statkiem dopłyną na miejsce za jakieś półtora tygodnia. - Odpowiedział zamyślony Torayasu. Wszyscy spojrzeli po sobie zdziwieni.
-Jak to? - Mruknął zdziwiony Daiki.
-Cóż, wiele się wydarzyło w Stanach. Więc ojciec zarządził, że część wróci statkiem, a reszta samolotem. Ciekawe czy będą łowić i coś dobrego przywiozą. - Odpowiedział Tora.
- Czym sie zajmuje wasz tata, że coś takiego zarządził? - Zapytał Kise.
-Oi, nie zadawaj takich pytań Kise-chan! Dowiesz się wszystkiego później. Teraz ważniejsza sprawa. - Dziewczyny wręczyły prezenty, tłumacząc czemu ich nie wysłały i każdy złożył krótkie życzenia. Tora po wszystkim pokazał gdzie mogą się przebrać i zostawić rzeczy.
- Tora, gdzie jest Hikari? - Spytała przebrana Yuki.
- Nee-san? Pewnie jeszcze w swoim pokoju, albo w pracowni artystycznej. Dziewczyny uśmiechnęły się, zabrały paczki przeznaczone dla przyjaciółki i pobiegły do jej pokoju. Zapukał cicho, a gdy nikt się nie odezwał weszły nieśmiało. Nikogo w nim nie było. Lizzy podeszła do biurka i aż się zachłysnęła powietrzem widząc pliki kartek z wynikami jej egzaminów zdanych na sto procent. Szybko zeszły na dół chcąc podzielić się znaleziskiem.
- To jakiś robot! - Ruda podstawiła zgromadzonym kartki pod nos. Akira wyrwała jedną.
- Wszystko na max punktów! I CZEMU TU JEST 150%?! - Białowłosa niemal oburzona przeglądała wszystkie dokumenty. Chłopaki stali wryci nie wierząc własnym uszom.
- Spokojnie. Te 50 punktów jest za program rozszerzony. Miałem dokładnie tak samo. - Wytłumaczył Tora stojąc niedaleko dziewczyn.
- Nie interesuje mnie to. I tak jej przywale. - Warknęła zielonooka. - Tora, gdzie jeszcze mogła pójść?
- Hm, jak nie w pracowni to może na hali gra w kosza?
- Macie boisko do koszykówki? - Zapytał zdziwiony Kuroko.
-Pewnie. Jak pójdziecie tym korytarzem, a potem skręcicie w lewo to zobaczycie drzwi do hali. Na zewnątrz jest jeszcze zwykłe boisko gdybyście woleli grać na zewnątrz. - Zagadnął Shinobu.
Poszli we wskazanym kierunku. Doszli do masywnych drzwi, za którymi zastali profesjonalną sale gimnastyczną. Rozglądając się tak zauważyli leżącą Hikari, dookoła której leżały spokojnie psy i koty. Wszyscy podbiegli do niej zaniepokojeni, czy przypadkiem znowu nie zasłabła.
-Hikari nie umieraj mi tutaj! Nie zdążyłam ci za egzaminy przywalić! - Powiedziała Lizzy pół żartem pół serio pochylając się nad dziewczyną.
- Lizzy, spokojnie. Ona nie pierwszy raz tutaj usnęła. - Mruknął poirytowany Tora.
- No przecież widzę że śpi! Ale!....Ale jak to? - Zaczęła nerwowo, ale po chwili dotarło do niej co powiedział brat blondyki.
- No tak to. Zawsze tak robi po treningach, jeśli obmyśla jakieś strategie, albo stara się doznać olśnienia. Albo zwyczajnie przychodzi tu jak nie może spać, tak jak za czasów podstawówki.
-Myślałam, że wejście będzie mroczne, a tutaj szału nie ma. - Parsknęła zawiedziona białowłosa. Lizzy tylko przekręciła oczami i po wpisaniu kodu na domofonie, wpuściła resztę na posesję, gdy tylko drzwi się otworzyły z cichym kliknięciem. Momoi o coś zapytała rudą, ale ta ją totalnie zlała, przez co Akira zaszczyciła ją zdawkową odpowiedzią. Szli w kierunku dużej posiadłości, gdy zauważyli dwie osoby biegnące im na przeciw. Byli to kuzyni Hikari i Torayasu - Shinobu i Haruka.
-LIZZY-CHAN! YUKI-CHAN!- Krzyknęli zgodnie rzucając się im na szyję. Dziewczyny zaniosły się śmiechem i przywitały ich ciepło.
-Co u was słychać?! Opowiadajcie! I co was tak dużo, nie znamy ich chyba. Ne, Haruka?
- Masz rację Shinobu. Ale na pewno będziemy się z nimi świetnie bawić! - Powiedziała dziewczyna i poprowadziła grupkę do środka, gdzie przywitała ich gromadka 6 psów. Kagami momentalnie zbladł.
-ZABIERZCIE JE!!! - Krzyknął przerażony uciekając jak najdalej od futrzaków.
- Kagami dalej boisz się psów?! - Himuro zaniósł się śmiechem.
-Nie rozumiem, przecież są słodkie. - Uśmiechnął się Kuroko wypuszczając z podróżnika nr.2 i głaszcząc najbliższego psiaka.
- Żeby chłopak z aurą tygrysa panikował na widok psa... - Haruka parsknęła śmiechem nie mogąc się opanować. Torayasu uratował honor czerwonowłosego wyganiając psy na zewnątrz.
- Ale pokoje...znaczy duży dom macie. Podobno sporo was tutaj. - Powiedział Aomine rozglądając sie dyskretnie.
-Owszem, ale pozostali jeszcze nie wrócili z wyjazdu. Statkiem dopłyną na miejsce za jakieś półtora tygodnia. - Odpowiedział zamyślony Torayasu. Wszyscy spojrzeli po sobie zdziwieni.
-Jak to? - Mruknął zdziwiony Daiki.
-Cóż, wiele się wydarzyło w Stanach. Więc ojciec zarządził, że część wróci statkiem, a reszta samolotem. Ciekawe czy będą łowić i coś dobrego przywiozą. - Odpowiedział Tora.
- Czym sie zajmuje wasz tata, że coś takiego zarządził? - Zapytał Kise.
-Oi, nie zadawaj takich pytań Kise-chan! Dowiesz się wszystkiego później. Teraz ważniejsza sprawa. - Dziewczyny wręczyły prezenty, tłumacząc czemu ich nie wysłały i każdy złożył krótkie życzenia. Tora po wszystkim pokazał gdzie mogą się przebrać i zostawić rzeczy.
- Tora, gdzie jest Hikari? - Spytała przebrana Yuki.
- Nee-san? Pewnie jeszcze w swoim pokoju, albo w pracowni artystycznej. Dziewczyny uśmiechnęły się, zabrały paczki przeznaczone dla przyjaciółki i pobiegły do jej pokoju. Zapukał cicho, a gdy nikt się nie odezwał weszły nieśmiało. Nikogo w nim nie było. Lizzy podeszła do biurka i aż się zachłysnęła powietrzem widząc pliki kartek z wynikami jej egzaminów zdanych na sto procent. Szybko zeszły na dół chcąc podzielić się znaleziskiem.
- To jakiś robot! - Ruda podstawiła zgromadzonym kartki pod nos. Akira wyrwała jedną.
- Wszystko na max punktów! I CZEMU TU JEST 150%?! - Białowłosa niemal oburzona przeglądała wszystkie dokumenty. Chłopaki stali wryci nie wierząc własnym uszom.
- Spokojnie. Te 50 punktów jest za program rozszerzony. Miałem dokładnie tak samo. - Wytłumaczył Tora stojąc niedaleko dziewczyn.
- Nie interesuje mnie to. I tak jej przywale. - Warknęła zielonooka. - Tora, gdzie jeszcze mogła pójść?
- Hm, jak nie w pracowni to może na hali gra w kosza?
- Macie boisko do koszykówki? - Zapytał zdziwiony Kuroko.
-Pewnie. Jak pójdziecie tym korytarzem, a potem skręcicie w lewo to zobaczycie drzwi do hali. Na zewnątrz jest jeszcze zwykłe boisko gdybyście woleli grać na zewnątrz. - Zagadnął Shinobu.
Poszli we wskazanym kierunku. Doszli do masywnych drzwi, za którymi zastali profesjonalną sale gimnastyczną. Rozglądając się tak zauważyli leżącą Hikari, dookoła której leżały spokojnie psy i koty. Wszyscy podbiegli do niej zaniepokojeni, czy przypadkiem znowu nie zasłabła.
-Hikari nie umieraj mi tutaj! Nie zdążyłam ci za egzaminy przywalić! - Powiedziała Lizzy pół żartem pół serio pochylając się nad dziewczyną.
- Lizzy, spokojnie. Ona nie pierwszy raz tutaj usnęła. - Mruknął poirytowany Tora.
- No przecież widzę że śpi! Ale!....Ale jak to? - Zaczęła nerwowo, ale po chwili dotarło do niej co powiedział brat blondyki.
- No tak to. Zawsze tak robi po treningach, jeśli obmyśla jakieś strategie, albo stara się doznać olśnienia. Albo zwyczajnie przychodzi tu jak nie może spać, tak jak za czasów podstawówki.
Lizzy uśmiechnęła się szyderczo i
spojrzała na Yuki i Akirę. Niemal było widać jak wyrasta jej para małych różek
na głowie. Dziewczyny odwzajemniły uśmiech. Zgodnie złapał śpiącą za ręce i
nogi i delikatnie przeniosły na zewnątrz, nad krawędź sporego basenu.
- Co zamierzacie? - Ziewnął fioletowowłosy lekko zainteresowany poczynaniami dziewczyn.
- ZEMSTA BOGÓW! - Wykrzyknęły we trzy, po czym rozbujały blondynką, żeby ją wrzucić do wody, ale psy kręcące sie przy basenie, wepchnęły całą czwórkę do wody szukając po prostu uwagi. Wszyscy obecni zanieśli się śmiechem z Akashim na czele. Trio chcące zemsty wynurzył się z wody z wielkim szokiem wypisanym na twarzy, ale po chwili również zaczęły się śmiać. Hikari wynurzyła się zaskoczona rozglądając się dookoła.
- Co ja robie w basenie?
- Zostałaś ukarana. - Odpowiedziała Lizzy uspokajając śmiech.
- Ale za co?
- Za perfekcyjne wyniki egzaminów! - Warknęła białowłosa wychodząc szybko z zimnej wody.
- Ale ja wam mówiłam, że pisze egzaminy na poziomie rozszerzonym... - Mrunkęła dziewczyna wychodząc z basenu wspomagana ręką Kagamiego i Kuroko, którzy szybko ją wyciągnęli.
- NO WŁAŚNIE NIE! - Krzyknęły zgodnie wszystkie trzy splatając ręcę na piersi.
-To bardzo was przepraszam. - Hikari zaśmiała sie cicho i ochlapała przyjaciółki wodą. Zadrżała pod mokrym ubraniem, więc najnormalniej zaczęła je zdejmować.
-Ej, ej! Co ty robisz! Nie rozbieraj sie przy chłopakach! - Upomniała kuzynkę Haruka.
- Nie martw się. Mam pod spodem strój kąpielowy. A wy co? Będziecie w ubraniach pływać? - Zapytała przyjaciółki stojące dalej w wodzie. Wyszły na brzeg przy asyscie kolegów i zrzuciły mokre rzeczy z siebie oddając sie przyjaciółce, która rozwiesiła je aby wyschły. Zabawa zaczęła się rozkręcać. Tora i Shinobu rozpalili grilla i przynieśli przygotowane wcześniej jedzenie. Lizzy i Yuki zwerbowały Harukę do pomocy przy zemście na Momoi. Dziewczyna z chęcią sie zgodziła, chcąc kogoś powkurzać jak i poćwiczyć swoje umiejętności jako seiyuu. Ruda i niebieskowłosa poszły zagadać Kuroko, a Haruka miała podkraść chłopakowi telefon z torby i zadzwonić do różowowłosej. Przysłuchiwała się przez chwilę niebieskowłosemu chłopakowi, zapamiętując ton i charakterystyczne cechy jego głosu i mowy. Po chwili przystąpiła do działania. Wyszukała w kontaktach "Momoi" i do niej zadzwoniła. Yuki i Lizzy śmiały się pod nosem czekając jak Haruka zagadywała landryne. W tym czasie przyjaciółki złapały małą żabkę i nie mogąc przestać chichotać, wrzuciły ją do napoju Momoi. Z racji tego że nie była duża, nieszukana nie zostanie zauważona. Sprawczynie dowcipu uciekły szybko z pola widzenia zanosząc się śmiechem i dołączając do reszty grupy jak gdyby nigdy nic, obserwując nowy stawik żabki. Po jakiś 10 minutach Satsuki wróciła i sięgnęła po szklankę. Przyjaciółki nie mogły przestać wgapiać się w różowowłosą, z ledwością powstrzymując śmiech. Gdy szkło znalazło się niebezpiecznie jej ust.... coś zaskrzeczało i Momoi zdziwiona zajrzała do napoju i z przerażeniem odrzuciła ją na bok i zaczęła drzeć się w wniebogłosy, parskając i histerycznie podrygując, na co jej oprawczynie zgodnie ryknęły śmiechem. Jak na zawołanie wszyscy zbiegli się w okół wrzeszczącej dziewczyny.
- Co zamierzacie? - Ziewnął fioletowowłosy lekko zainteresowany poczynaniami dziewczyn.
- ZEMSTA BOGÓW! - Wykrzyknęły we trzy, po czym rozbujały blondynką, żeby ją wrzucić do wody, ale psy kręcące sie przy basenie, wepchnęły całą czwórkę do wody szukając po prostu uwagi. Wszyscy obecni zanieśli się śmiechem z Akashim na czele. Trio chcące zemsty wynurzył się z wody z wielkim szokiem wypisanym na twarzy, ale po chwili również zaczęły się śmiać. Hikari wynurzyła się zaskoczona rozglądając się dookoła.
- Co ja robie w basenie?
- Zostałaś ukarana. - Odpowiedziała Lizzy uspokajając śmiech.
- Ale za co?
- Za perfekcyjne wyniki egzaminów! - Warknęła białowłosa wychodząc szybko z zimnej wody.
- Ale ja wam mówiłam, że pisze egzaminy na poziomie rozszerzonym... - Mrunkęła dziewczyna wychodząc z basenu wspomagana ręką Kagamiego i Kuroko, którzy szybko ją wyciągnęli.
- NO WŁAŚNIE NIE! - Krzyknęły zgodnie wszystkie trzy splatając ręcę na piersi.
-To bardzo was przepraszam. - Hikari zaśmiała sie cicho i ochlapała przyjaciółki wodą. Zadrżała pod mokrym ubraniem, więc najnormalniej zaczęła je zdejmować.
-Ej, ej! Co ty robisz! Nie rozbieraj sie przy chłopakach! - Upomniała kuzynkę Haruka.
- Nie martw się. Mam pod spodem strój kąpielowy. A wy co? Będziecie w ubraniach pływać? - Zapytała przyjaciółki stojące dalej w wodzie. Wyszły na brzeg przy asyscie kolegów i zrzuciły mokre rzeczy z siebie oddając sie przyjaciółce, która rozwiesiła je aby wyschły. Zabawa zaczęła się rozkręcać. Tora i Shinobu rozpalili grilla i przynieśli przygotowane wcześniej jedzenie. Lizzy i Yuki zwerbowały Harukę do pomocy przy zemście na Momoi. Dziewczyna z chęcią sie zgodziła, chcąc kogoś powkurzać jak i poćwiczyć swoje umiejętności jako seiyuu. Ruda i niebieskowłosa poszły zagadać Kuroko, a Haruka miała podkraść chłopakowi telefon z torby i zadzwonić do różowowłosej. Przysłuchiwała się przez chwilę niebieskowłosemu chłopakowi, zapamiętując ton i charakterystyczne cechy jego głosu i mowy. Po chwili przystąpiła do działania. Wyszukała w kontaktach "Momoi" i do niej zadzwoniła. Yuki i Lizzy śmiały się pod nosem czekając jak Haruka zagadywała landryne. W tym czasie przyjaciółki złapały małą żabkę i nie mogąc przestać chichotać, wrzuciły ją do napoju Momoi. Z racji tego że nie była duża, nieszukana nie zostanie zauważona. Sprawczynie dowcipu uciekły szybko z pola widzenia zanosząc się śmiechem i dołączając do reszty grupy jak gdyby nigdy nic, obserwując nowy stawik żabki. Po jakiś 10 minutach Satsuki wróciła i sięgnęła po szklankę. Przyjaciółki nie mogły przestać wgapiać się w różowowłosą, z ledwością powstrzymując śmiech. Gdy szkło znalazło się niebezpiecznie jej ust.... coś zaskrzeczało i Momoi zdziwiona zajrzała do napoju i z przerażeniem odrzuciła ją na bok i zaczęła drzeć się w wniebogłosy, parskając i histerycznie podrygując, na co jej oprawczynie zgodnie ryknęły śmiechem. Jak na zawołanie wszyscy zbiegli się w okół wrzeszczącej dziewczyny.
- Ż-Ż-ŻABA W MOIM NAPOJU! Znalazłam w
kubku wstrętną żabę!!! - Krzyczała.
- Co ty opowiadasz, jakim cudem się tam znalazła? -Zapytał zaskoczony Aomine.
- Nie daleko stąd widziałem kilka. Pewnie w którymś stawie żyją. - Powiedział Midorima poprawiając okulary na nosie.
-Tak? No to zobaczmy skąd się ta żabka wzięła. - Zaproponował Akashi.
- Po raz pierwszy stało się tu coś takiego. - Powiedział zdziwiony Torayasu.
-Dokładnie. Nigdy wcześniej nie było takiej sytuacji, żeby komuś z naszych gości czy rodzinie żaba wpadła do picia. - Przytaknęła zdziwiona Hikari, a trójka spiskowców, przez których wniknęło to całe zamieszanie, turlała się ze śmiechu w swojej kryjówce.
- Co ty opowiadasz, jakim cudem się tam znalazła? -Zapytał zaskoczony Aomine.
- Nie daleko stąd widziałem kilka. Pewnie w którymś stawie żyją. - Powiedział Midorima poprawiając okulary na nosie.
-Tak? No to zobaczmy skąd się ta żabka wzięła. - Zaproponował Akashi.
- Po raz pierwszy stało się tu coś takiego. - Powiedział zdziwiony Torayasu.
-Dokładnie. Nigdy wcześniej nie było takiej sytuacji, żeby komuś z naszych gości czy rodzinie żaba wpadła do picia. - Przytaknęła zdziwiona Hikari, a trójka spiskowców, przez których wniknęło to całe zamieszanie, turlała się ze śmiechu w swojej kryjówce.
-Mam was. - Powiedział Kuroko wyłaniając
się, jak zwykle, nie wiadomo skąd. Znowu rozległ się krzyk, tym razem potrójny,
na co cała grupa zaskoczona kolejnym zdarzeniem poszła w tamtą stronę.
-No weźcie, nie mówcie, że wy też się żab boicie... - Powiedział rozbawiony Aomine.
- Mało prawdopodobne. - Stwierdził Akashi rozumiejąc co zaszło.
- Zerowe wręcz. - Przytaknęła mu gospodyni. Wszyscy zaczęli wypytywać dziewczyny co się stało, aż czerwonowłosy chłopak westchnął zmęczony.
- Przecież to logiczne. To one wrzuciły Momoi to bogom ducha winne stworzenie do picia. Dziewczyny skamieniały.
- Yyyy...Etoo...- Yuki nie wiedziała co powiedzieć. Wbiło ją w ziemie tak samo jak Lizzy i Haruke.
- Oho, to niemal przyznanie się do winy. - Zaśmiała się Akira.
-EJ! Po czyjej jesteś stronie! - Wypaliła rudowłosa naburmuszona.
- A nie mówiłam? - Parsknęła białowłosa uradowana.
- Wszystko jasne w takim razie, poza jednym : PO CO? - Zapytał Aomine.
- To był niewinny dowcip. Przecież nic się nie stało.. - Mruknęła Yuki.
- Dokładnie. To była mała zemsta za zadzieranie nosa i te wszystkie przykre sytuacje. - Dodała Lizzy krzyżując ręce na biuście.
- Ja tylko zadzwoniłam do niej jako Kuroko. Chciałam trochę poćwiczyć zdolności modulowania głosu. One wpadły na ten pomysł.- Wycofała się Haruka.
- Opfff, zdrajczyni! - Oburzyła się czarnowłosa, a ruda nawet nie skomentowała, tylko przejechała załamana ręką po twarzy, ciężko przy tym wzdychając.
-Dosyć tego! Kara was nie ominie! - Zakrzyknął radośnie Kise i zwinnie przerzucił sobie zaskoczoną Yuki przez ramie i poszedł z nią w stronę basenu. Dziewczyna zaskoczona zaczęła piszczeć i się wyrywać, ale blondyn nic sobie z tego nie robił. Stanął nad brzegiem basenu i odwrócił się do zdziwionego tłumu. - No co wy, łapcie je zanim pouciekają! - Zaśmiał się krótko i wrzucił swojego jeńca do basenu. Zielonooka i siostra Hikari jak na zawołanie się rozbiegły z krzykiem. Momoi stała zadowolona obok zgromadzenia, co nie umknęło uwadze Daikiego, który złapał ją w pół pod pachę i niczym wór ziemniaków zaniósł nad miejsce skazań.
-BAKA DAI-CHAN A JA TO NIBY ZA CO! JA TU JESTEM OFIARĄ!- Różowowłosa machała zrozpaczona nogami i robiła wszystko żeby się uwolnić. Niebieskowłosy uśmiechnął się zadowolony, wziął ją na ręce jak księżniczkę i stanął nad krawędzią basenu.
- Żebyś nie zadzierała nosa. - Powiedział krótko i wskoczył razem z nią do basenu. W tym czasie Reszta pobiegła za Lizzy i Haruką, które za wszelką cenę chciały uniknąć zmoczenia. Akashi, Midorima i o dziwo Murasakibara zebrali się w kółeczku planując taktykę złapania dziewczyn, które obserwowały ich z za krzaka pięknej mimozy. Gdy się rozeszli dziewczyny kucnęły i dyskretnie zdecydowały się rozdzielić. Haruka poszła w stronę domu, a rudowłosa pobiegła w stronę hali. Po chwili usłyszała zrozpaczony krzyk Haruki.
-LIZZZZY UWAŻAJ ZŁAPAŁ MNIE AKASHI! MASZ DWÓCH NA GŁOWIEE! AAAAAAAAA ZIIIIMNAAAAAAAAA! - Kapitan żeńskiego pokolenia cudów oparła się o główne drzwi do hali i starała się obmyślić plan ucieczki. Wiedziała, jaki jest Midorima, znała jego słabości i mocne strony, ale co z Atsushim?
- Cholera by wzięła tego glona i giganta.... - Warknęła pod nosem.
- Znalazłem cię~~ - Usłyszała O DZIWO za sobą. Potem wszystko potoczyło się szybko. Drzwi się rozsunęły, przez to że była o nie oparta, to przechyliła się do tyłu prosto w wielkie dłonie fioletowowłosego obrońce Yosen. Chłopak bez trudu ją podniósł i poszedł w stronę basenu. Za nim szedł zadowolony Zielonowłosy chłopak, na którego Lizzy miała wspaniały widok, przewieszona przez ramie Atsushiego. Gdy byli już na miejscu, i wszyscy oklaskiwali chłopaków, dziewczyna uśmiechnęła się z wyższością.
- W końcu dostałam tą możliwość. Nie dość, że jestem lepsza w nauce, to w końcu mogę spojrzeć na ciebie z góry Shintarou. - Chłopak aż się zakrztusił powietrzem, reszta zaskoczona ucichła, by po chwili roześmiać się ponownie. Murasakibara postawił, ale nie puścił dziewczyny i zwrócił się do zielonowłosego chłopaka dziwnie zadowolony.
-Mido-chin, chcesz czynić honory? - Po czym bez pardonu wsadził dziewczynę w jego ramiona. Lizzy zamurowało, a Midorima uśmiechnął się przebiegle.
- Dzięki, z chęcią. - Po czym po prostu popchnął ją do wody.
- Dobra, skoro wszystkie dziewczyny są ukarane to może byśmy coś porobili? - Z leżaka wstała Hikari. Wysuszone już dziewczyny przytaknęły zadowolone również idąc po swoje rzeczy. Chłopaki okupowali grilla, ale na samo wspomnienie meczu, zgodzili się bez słowa. Rudowłosa wściekła wyszła z wody i dostała ręcznik od Kuroko.
- Dziękuje Tetsu. - Uśmiechnęła się i zaczęła suszyć długie włosy idąc z nim w stronę hali.
-No weźcie, nie mówcie, że wy też się żab boicie... - Powiedział rozbawiony Aomine.
- Mało prawdopodobne. - Stwierdził Akashi rozumiejąc co zaszło.
- Zerowe wręcz. - Przytaknęła mu gospodyni. Wszyscy zaczęli wypytywać dziewczyny co się stało, aż czerwonowłosy chłopak westchnął zmęczony.
- Przecież to logiczne. To one wrzuciły Momoi to bogom ducha winne stworzenie do picia. Dziewczyny skamieniały.
- Yyyy...Etoo...- Yuki nie wiedziała co powiedzieć. Wbiło ją w ziemie tak samo jak Lizzy i Haruke.
- Oho, to niemal przyznanie się do winy. - Zaśmiała się Akira.
-EJ! Po czyjej jesteś stronie! - Wypaliła rudowłosa naburmuszona.
- A nie mówiłam? - Parsknęła białowłosa uradowana.
- Wszystko jasne w takim razie, poza jednym : PO CO? - Zapytał Aomine.
- To był niewinny dowcip. Przecież nic się nie stało.. - Mruknęła Yuki.
- Dokładnie. To była mała zemsta za zadzieranie nosa i te wszystkie przykre sytuacje. - Dodała Lizzy krzyżując ręce na biuście.
- Ja tylko zadzwoniłam do niej jako Kuroko. Chciałam trochę poćwiczyć zdolności modulowania głosu. One wpadły na ten pomysł.- Wycofała się Haruka.
- Opfff, zdrajczyni! - Oburzyła się czarnowłosa, a ruda nawet nie skomentowała, tylko przejechała załamana ręką po twarzy, ciężko przy tym wzdychając.
-Dosyć tego! Kara was nie ominie! - Zakrzyknął radośnie Kise i zwinnie przerzucił sobie zaskoczoną Yuki przez ramie i poszedł z nią w stronę basenu. Dziewczyna zaskoczona zaczęła piszczeć i się wyrywać, ale blondyn nic sobie z tego nie robił. Stanął nad brzegiem basenu i odwrócił się do zdziwionego tłumu. - No co wy, łapcie je zanim pouciekają! - Zaśmiał się krótko i wrzucił swojego jeńca do basenu. Zielonooka i siostra Hikari jak na zawołanie się rozbiegły z krzykiem. Momoi stała zadowolona obok zgromadzenia, co nie umknęło uwadze Daikiego, który złapał ją w pół pod pachę i niczym wór ziemniaków zaniósł nad miejsce skazań.
-BAKA DAI-CHAN A JA TO NIBY ZA CO! JA TU JESTEM OFIARĄ!- Różowowłosa machała zrozpaczona nogami i robiła wszystko żeby się uwolnić. Niebieskowłosy uśmiechnął się zadowolony, wziął ją na ręce jak księżniczkę i stanął nad krawędzią basenu.
- Żebyś nie zadzierała nosa. - Powiedział krótko i wskoczył razem z nią do basenu. W tym czasie Reszta pobiegła za Lizzy i Haruką, które za wszelką cenę chciały uniknąć zmoczenia. Akashi, Midorima i o dziwo Murasakibara zebrali się w kółeczku planując taktykę złapania dziewczyn, które obserwowały ich z za krzaka pięknej mimozy. Gdy się rozeszli dziewczyny kucnęły i dyskretnie zdecydowały się rozdzielić. Haruka poszła w stronę domu, a rudowłosa pobiegła w stronę hali. Po chwili usłyszała zrozpaczony krzyk Haruki.
-LIZZZZY UWAŻAJ ZŁAPAŁ MNIE AKASHI! MASZ DWÓCH NA GŁOWIEE! AAAAAAAAA ZIIIIMNAAAAAAAAA! - Kapitan żeńskiego pokolenia cudów oparła się o główne drzwi do hali i starała się obmyślić plan ucieczki. Wiedziała, jaki jest Midorima, znała jego słabości i mocne strony, ale co z Atsushim?
- Cholera by wzięła tego glona i giganta.... - Warknęła pod nosem.
- Znalazłem cię~~ - Usłyszała O DZIWO za sobą. Potem wszystko potoczyło się szybko. Drzwi się rozsunęły, przez to że była o nie oparta, to przechyliła się do tyłu prosto w wielkie dłonie fioletowowłosego obrońce Yosen. Chłopak bez trudu ją podniósł i poszedł w stronę basenu. Za nim szedł zadowolony Zielonowłosy chłopak, na którego Lizzy miała wspaniały widok, przewieszona przez ramie Atsushiego. Gdy byli już na miejscu, i wszyscy oklaskiwali chłopaków, dziewczyna uśmiechnęła się z wyższością.
- W końcu dostałam tą możliwość. Nie dość, że jestem lepsza w nauce, to w końcu mogę spojrzeć na ciebie z góry Shintarou. - Chłopak aż się zakrztusił powietrzem, reszta zaskoczona ucichła, by po chwili roześmiać się ponownie. Murasakibara postawił, ale nie puścił dziewczyny i zwrócił się do zielonowłosego chłopaka dziwnie zadowolony.
-Mido-chin, chcesz czynić honory? - Po czym bez pardonu wsadził dziewczynę w jego ramiona. Lizzy zamurowało, a Midorima uśmiechnął się przebiegle.
- Dzięki, z chęcią. - Po czym po prostu popchnął ją do wody.
- Dobra, skoro wszystkie dziewczyny są ukarane to może byśmy coś porobili? - Z leżaka wstała Hikari. Wysuszone już dziewczyny przytaknęły zadowolone również idąc po swoje rzeczy. Chłopaki okupowali grilla, ale na samo wspomnienie meczu, zgodzili się bez słowa. Rudowłosa wściekła wyszła z wody i dostała ręcznik od Kuroko.
- Dziękuje Tetsu. - Uśmiechnęła się i zaczęła suszyć długie włosy idąc z nim w stronę hali.
Większość już się rozgrzewała, rozmawiała
ze sobą i żartowała. Dziewczyna stanęła w drzwiach i uśmiechnęła się
zadowolona.
-Lizzy-chan? Coś nie tak? - Zapytał zaniepokojony Kuroko.
- Nie. Wszystko jest właśnie tak, jak powinno być. - Uśmiechnęła się i pobiegła do grupy.
- Oooo nasza zmokła pani kapitan! Rychło w czas! - Białowłosa poderwała się z siadu podkarskiego, żeby podręczyć przyjaciółkę, która szybko przeszła do prowadzenia rozgrzewki.
Po dłużej chwili wszyscy się ogarnęli. Haruka i Torayasu poszli do siebie już nieco zmęczeni, a reszta przygotowywała się do sparingu. Tym razem podzielili się niestandardowo. W drużynie Akashiego grał Kuroko, Midorima, Kagami i Hikari, przez co do drużyny Lizzy znaleźli się Aomine, Murasakibara, Kise i reszta dziewczyn, czyli Yuki i Akira. Planowali tylko dwie kwarty, bo po całym dniu wrażeń byli po prostu zmęczeni. Kapitanowie mieli wybijać piłkę, więc ustawili się na linij . Momoi obwieściła początek pierwszej kwarty gwizdkiem i wyrzuciła piłkę w górę. Akashi z łatwością ją przeją i z miejsca zdobył dwa punkty. Druga drużyna się nie leniła, przez co po chwili wyrównali wynik. Oczywiście nikt nie używał zone, czy Emperor Eye Akashiego. Jedynie Kuroko miał pozwolenie na swoje umiejętności, poza "ignite pas Kai" i "misdirection", bo bez tego było dość trudno. W połowie pierwszej kwarty było 10:6 dla Akashiego. Do akcji wkroczył Murasakibara, który chciał odwdzięczyć się Akashiemu za ich jeden na jednego z czasów gimnazjum. Wykiwał "swojego" kapitana i zrobił wsad w pięknym stylu, co spowodowało, że nadgonili wynik i było 10:8. Niestety, swoje pięć groszy wrzucił Midorima. Nie byle jakie bo za 3 punkty. Wynik - 13:8.
-Tchh.. - Syknęła wściekle Yuki, na co Akira poklepała ją pocieszająco po ramieniu. Czarnowłosa przejęła piłkę i starała się jak najszybciej przedostać do kosza, wyprzedzając Akashiego. Aominę wyczuł co przyjaciółka chce zrobić i krył kapitana przeciwnej drużyny, na co wszyscy spojrzeli zdumieni. Lizzy w tym czasie kryła Hikari, Murasakibara Kagamiego, a Akira zajęła się Tetsu. Yuki przemknęła przez boisko i dobyła dwa punkty z łatwością, przez co mięli tylko 3 punty w plecy. Tym razem piłkę przejęła Lizzy. Pokiwała się chwile z Midorimą, którego szybko przejęła Akira, nie dając mu możliwości ataku dziewczyny. Rudowłosa zdobyła dwa punkty. Drużyna posłała gratulacje w jej kierunku, bo zdobyła kosza, będąc kryta przez samego Akashiego. Nim się zorientowali było już 13 do 12 dla drużyny Seijuro. Zostały tylko 3 minuty do końca pierwszej kwarty.
-Lizzy-chan? Coś nie tak? - Zapytał zaniepokojony Kuroko.
- Nie. Wszystko jest właśnie tak, jak powinno być. - Uśmiechnęła się i pobiegła do grupy.
- Oooo nasza zmokła pani kapitan! Rychło w czas! - Białowłosa poderwała się z siadu podkarskiego, żeby podręczyć przyjaciółkę, która szybko przeszła do prowadzenia rozgrzewki.
Po dłużej chwili wszyscy się ogarnęli. Haruka i Torayasu poszli do siebie już nieco zmęczeni, a reszta przygotowywała się do sparingu. Tym razem podzielili się niestandardowo. W drużynie Akashiego grał Kuroko, Midorima, Kagami i Hikari, przez co do drużyny Lizzy znaleźli się Aomine, Murasakibara, Kise i reszta dziewczyn, czyli Yuki i Akira. Planowali tylko dwie kwarty, bo po całym dniu wrażeń byli po prostu zmęczeni. Kapitanowie mieli wybijać piłkę, więc ustawili się na linij . Momoi obwieściła początek pierwszej kwarty gwizdkiem i wyrzuciła piłkę w górę. Akashi z łatwością ją przeją i z miejsca zdobył dwa punkty. Druga drużyna się nie leniła, przez co po chwili wyrównali wynik. Oczywiście nikt nie używał zone, czy Emperor Eye Akashiego. Jedynie Kuroko miał pozwolenie na swoje umiejętności, poza "ignite pas Kai" i "misdirection", bo bez tego było dość trudno. W połowie pierwszej kwarty było 10:6 dla Akashiego. Do akcji wkroczył Murasakibara, który chciał odwdzięczyć się Akashiemu za ich jeden na jednego z czasów gimnazjum. Wykiwał "swojego" kapitana i zrobił wsad w pięknym stylu, co spowodowało, że nadgonili wynik i było 10:8. Niestety, swoje pięć groszy wrzucił Midorima. Nie byle jakie bo za 3 punkty. Wynik - 13:8.
-Tchh.. - Syknęła wściekle Yuki, na co Akira poklepała ją pocieszająco po ramieniu. Czarnowłosa przejęła piłkę i starała się jak najszybciej przedostać do kosza, wyprzedzając Akashiego. Aominę wyczuł co przyjaciółka chce zrobić i krył kapitana przeciwnej drużyny, na co wszyscy spojrzeli zdumieni. Lizzy w tym czasie kryła Hikari, Murasakibara Kagamiego, a Akira zajęła się Tetsu. Yuki przemknęła przez boisko i dobyła dwa punkty z łatwością, przez co mięli tylko 3 punty w plecy. Tym razem piłkę przejęła Lizzy. Pokiwała się chwile z Midorimą, którego szybko przejęła Akira, nie dając mu możliwości ataku dziewczyny. Rudowłosa zdobyła dwa punkty. Drużyna posłała gratulacje w jej kierunku, bo zdobyła kosza, będąc kryta przez samego Akashiego. Nim się zorientowali było już 13 do 12 dla drużyny Seijuro. Zostały tylko 3 minuty do końca pierwszej kwarty.
C.D.N

❤❤❤❤
OdpowiedzUsuńKiedy nowy rozdział :<? Tak się wkręciłam w historię, a tu cisza od dłuższego czasu! Proszę o More!
OdpowiedzUsuńWybacz ze od dłuższego czasu cisza wena i brak czasu ale sookojnie dopieszcze 1 cz 6 tego rozdziału i oddam mojej kumpeli którą zajmuje się beta <3 takie komentarze motywuja!!!!
Usuń